LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Z racji swoich obowiązków pozaduszpasterskich rzadko mówię kazania pogrzebowe. Ostatnie było na pogrzebie dziecka, które urodziło się martwe. Dziś mamy pogrzeb mojego wujka, który przeżył długie lata wypełnione pracą, troską o dom i rodzinę, w końcu cierpieniem z powodu chorób, które razem ze starością przyczyniły się do jego odejścia.
W obu przypadkach rodzi się w nas żal, smutek. Tam z powodu końca życia, które nawet nie wyszło na świat z łona matki, tutaj z powodu końca długiej obecności, przywiązania, wspólnych losów.

Jezus powiedział do Żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego Żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy - a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy - kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego Żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.

Żydzi od początku byli źle nastawieni i posądzali Jezusa o opętanie, a gdy powiedział, że przewyższa samego Abrahama, którego uznawali za ojca swej wiary, wtedy porwali kamienie, aby Jezusa zabić. On schował się w świątyni, ale pokazał, jak niebezpieczną siłą jest gniew tych, którym złość zamąci umysł i poczucie sprawiedliwości.

Warto dziś pomyśleć o tym grzechu głównym, który tak wiele zła czyni wśród ludzi i obraża Boga. Trzeba byśmy unikali związanych z tym złych uczynków:
1. Nadmiernego, niepotrzebnego, złego gniewu na innych.
2. Pobudzania innych do gniewu (Św. Paweł: „Ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci”), drażnienia innych, wzbudzania niepokoju, tworzenia atmosfery podejrzliwości.
3. I żebyśmy się umieli właściwie zachować, gdy inni już się na nas gniewają. Trzeba zapobiegać eskalacji, czyli podsycania gniewu, trzeba próbować się porozumieć, zrozumieć, dogadać, przeprosić, poprosić o zrozumienie, o cierpliwość, o wysłuchanie naszych racji – o ile jakieś mamy. Czynić pokój – najpierw trzeba chcieć go czynić, a potem wprawiać się w jego szerzeniu, w sztuce czynienia pokoju.

Nie znaczy to, że mamy unikać każdego gniewu za wszelką cenę – przeciwnie, bardzo ważna jest prawda, sprawiedliwość, miłość i wiele innych wartości, które przecież praktykujemy nawet wtedy, gdy trzeba za to zapłacić pewną cenę. Ludzie czasami się gniewają, gdy mówimy i robimy to, co do nas należy. Pan Jezus też swoją nauką nieraz zgniewał swoich słuchaczy (parę razy nawet św. Piotra, który nie miał zwyczaju przyjmowania wszystkiego w pokorze). Taka bywa cena prawdy. Ale unikajmy gniewu niepotrzebnego, grzesznego. Takiego, który się bierze z egoizmu, urażonej dumy, który po prostu wyrasta ze zła i szuka zła. Św. Paweł napisał ciekawe słowa (w dawnym tłumaczeniu): „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie, niech słońce nie zachodzi nad zagniewanie wasze”. Co to znaczy?:
a) Nie przedłużać gniewu ponad konieczność, dogadać się szybko („póki jesteście w drodze” – jak przypominał Pan Jezus). Skończyć z gniewem od razu, jak zniknie jego powód. Nie jak ta żona, którą mąż pyta: - A o cóż się na mnie gniewasz? A ona: - Nie pamiętam, ale gniewam się śmiertelnie. A może to mąż się gniewał, nie pamiętam…
b) Niech nie zachodzi słońce – tzn. jak przyjdzie gniew, pilnuj, żeby cię nie opuściło światło rozumu i słońce miłości. Mówią, że gniew najczęściej bierze się z miłości – gniewamy się bo nam zależy, bo nie jesteśmy obojętni. Niech zatem nasz gniew trzyma się blisko miłości i niech do niej wraca jak najszybciej.

Jezus nauczał swoich słuchaczy i chętnie odpowiadał na ich pytania, ale oni zbyt często odpowiadali gniewem i odchodzili. My już lepiej uczmy się od zagniewanego Jonasza, który „słusznie” się gniewał. Sam tak stwierdził, gdy go Bóg pytał, czy słusznie się gniewa o zniszczony przez robaczka krzew, pod którym Jonasz sobie odpoczywał. Jonasz powiedział, że słusznie się gniewa i do tego śmiertelnie, ale też spokojnie przyjął wyjaśnienie:
Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?

Czy ktoś pamięta, co odpowiedział Jonasz?... Bardzo dobrze! – nic nie powiedział, miał dość rozumu, żeby opuścić zasłonę milczenia na swój „słuszny śmiertelny gniew”. Módlmy się o podobny rozum dla siebie i naszych bliźnich.

My się czasami gniewamy nawet o to, za co bardziej winniśmy być wdzięczni – ludziom za prawdę, Bogu za łaskę, która bywa trudna, ale zawsze jest zbawienna. Wielki Post to okazja, żeby się wyzbyć naszych niepotrzebnych gniewów i przez ich zasłonę dostrzec miłość i łaskę. A jeszcze lepiej: rozwiać tę zasłonę! Uczucia i emocje są ważne, rzecz jasna, ale wyzbywajmy się tych złych, a podsycajmy te, które z dobra się biorą i dobru służą. Amen! (bo „Amen” to wyraz najlepszych emocji człowieka zachwyconego Bogiem).

Ks. Zbigniew Wolak 

Celem naszego życia jest osiągnięcie szczęśliwej wieczności, a wieczność to istnienie poza czasem. Choć teologowie i filozofowie mówią, że tylko Bóg może istnieć w wieczności, a my tylko w wiekuistości, która jest ogólnie mówiąc, gdzieś między czasem i wiecznością. Dlatego modlimy się dla zmarłych nie o światłość wieczną, ale wiekuistą. Jak tam dokładnie będzie, to zobaczymy, gdy przyjdzie pora, ale na razie żyjemy w czasie i najczęściej boimy się jego upływania.

Jezus przyszedł, aby objawić nam miłość Bożą, pokazać ją i nauczyć jej nas. Ale najpierw przychodzi Jan Chrzciciel, który uczy, jak się przygotować do praktykowania miłości:
12 Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: «Nauczycielu, co mamy czynić?» 13 On im odpowiadał: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono».
14 Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie».
(Łk 3).