LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

(V Niedziela Wielkanocna – B)

Od serca – cielesnego – w znacznym stopniu zależy to, czy jesteśmy żywi i zdrowi. Jak szwankuje, to człowiek słaby, chory i często wcześniej umiera. Warto więc zadbać o to, by było w jak najlepszym stanie.

Z punktu widzenia fizjologii i medycyny ludzkiego serca, czyli naszej naczelnej pompy, nie da się bezpośrednio kształtować. To jest po prostu organ wewnętrzny. Ale to nie znaczy, że nie można  o nie dbać. Przeciwnie – odpowiednia dieta, ruch, czasem operacje czy lekarstwa albo inne zabiegi potrafią jego stan znacznie poprawić.

"Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. […] znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce".

Tak przywykliśmy do tej przypowieści, że nasz już dawno przestała zaskakiwać.
Przecież Jezus jest Bogiem, Słowem, przez które wszystko się stało i bez którego nic się nie stało, co się stało. Jest Twórcą świata, owczarni, zagrody, pastwiska i wilka. Może wynosić na wyżyny i strącać do otchłani, może dawać istnienie i je odbierać. Ma swoje owce i zależy Mu na nich. Pojawia się wilk. Cóż to za problem dla Wszechmocnego? Był wilk, nie ma wilka, albo: był tu, a zaraz jest gdzieś, nie wiadomo gdzie. Po problemie. A jednak Jezus staje się Pasterzem, który oddaje życie swoje za owce. Dlaczego?

Homilia ze mszy św. na sympozjum poświęconym J.F. Drewnowskiemu(członek Koła Krakowskiego, logik, filozof i teolog, działacz Akcji Katolickiej)

Dziękuję za wyznaczenie mnie do homilii, choć wiem, że to niełatwe zadanie, a dla mnie tym trudniejsze, że ja od lat mówię kazania po małych wiejskich parafiach u kolegów. No, ale mi się przypomniało, jak Bocheński mawiał, że filozof jest jak krowa, bo przeżuwa. I to jest piękna idea, bo niektórzy, to tylko przeżywają i z tego robią od razu jakieś filozoficzne objawienia, a tu trzeba przeżuwać, obrabiać, sprawdzać i robić dobrą strawę dla rozumu – i dla serca też.

Modlimy się w tej mszy św. w intencji J.F. Drewnowskiego. Jak się czci jakiego świętego, to się mówi kazanie o świętym. Oczywiście święty jest tylko człowiekiem – czy tu na ziemi, czy po drugiej stronie życia, – ale jest też na tyle doskonałym odbiciem Boga, że można w jego życiu i nauce znaleźć wiele ważnych prawd o Bogu. Jan Franciszek Drewnowski świętym kanonizowanym, rzecz jasna, nie jest, ale można wskazać przynajmniej dwa powody, żeby o nim w homilii mszalnej wspomnieć. Najpierw miłowanie Boga, nasze największe przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem".

Miłosierdzie to miłość wobec słabości, grzechu. Nasza wiara w Boże miłosierdzie jest naszą nadzieją – choć może też być największym grzechem. Pamiętamy, że jednym z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu, nie do odpuszczenia ani w tym, ani w przyszłym świecie, jest zuchwała wiara w miłosierdzie Boże. W zwykłym języku jest to po prostu bezczelność. Ona być może bywa skuteczna w kontaktach z ludźmi, ale gdy stajemy wobec Boga, to lepiej sobie przypomnieć, jak skończyli zbuntowali aniołowie.

Wobec miłosierdzia Bożego można przyjąć dwie postawy. Pierwsza to ta bezczelna, zuchwała. Heinrich Heine rzekł "Bóg mi przebaczy. To jego zawód". Nie wiemy, co miał dokładnie na myśli, ale jeśli chciał powiedzieć, że Bóg mu musi przebaczyć niezależnie od jego postawy, to była to nie ufność, a bezczelność. To nie jest radość z Bożego miłosierdzia, ale odrzucenie.