LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Matka Boska Częstochowska – nasza, polska, ojczysta, prawie prywatna. Czy przystoi tak praktykować religię katolicką, która nawet z nazwy (gr. katholikos/łac. catholicus - powszechny) jest uniwersalna, powszechna? Czy można mówić: moja Matka? mój Bóg? Czy musi to być zawsze nasza Matka, nasz Bóg wedle katechizmu i dogmatyki? No właśnie! Najlepiej jest łączyć jedno i drugie. Wierzyć i uznawać za prawdę to, co Bóg objawia i Kościół do wierzenia podaje, a jednocześnie dokładać do tego swój osobisty stosunek do Boga i Jego świętych. Krzyżowe słowa Jezusa: „Niewiasto, oto syn Twój”, „Oto Matka Twoja” stworzyły szczególną więź między Janem i Maryją, która została wtedy sama na świecie, bez męża i jedynego Syna i potrzebowała opieki, ale również uczyniły Ją duchową – zatem nie mniej, ale wręcz bardziej – matką wszystkich ludzi.

Mamy dziś kolejną ewangelię o Eucharystii i czytania, które przypominają o tym, jak się do niej przygotować, jak uczynić ją szczytem i światłem naszego życia. Księga Przysłów i List do Efezjan zachęcają do mądrości, bo ona jest częścią wiary w Boga. Jest to dość ciekawa mądrość. W Starym Testamencie ziemskie powodzenie było często traktowane jako przejaw Bożego błogosławieństwa. Wiele wysiłku włożono w to, by w Księdze Hioba wyjaśnić, że cierpienie również może pochodzić od Boga i do Niego prowadzić. Jednak zwróćmy uwagę na to, że Hiob nie był obibokiem, ale zanim powiedział „Bóg dał, Bóg wziął, niech imię Jego będzie błogosławione”, pracował wytrwale używając właśnie tego, co Bóg mu dał, czyli swojego majątku i swoich sił. Później św. Paweł napominał:, „Kto nie chce pracować, niech też nie je”.

(do czytań z ostatniej niedzieli: 19 zwykła, rok B)

Tytuł rozważań troszkę naciągany – udaje oksymoron, choć w istocie wskazuje na oczywiste sprawy – ale że mi się spodobał, niech zostanie. A chodzi o to, jak zwykłe i niezwykłe rzeczy przeplatają się w naszym życiu i czynią je wartościowym i w tym życiu, i w przyszłym. Jak wielcy prorocy mieli zwykłe ludzkie cechy, jak codzienna praca nad sobą przysposabia nas do największej tajemnicy Eucharystii. 
W Księdze Królewskiej słyszymy Eliasza, który uciekając przed mściwą królową opadł z sił na pustyni i zwraca się do Boga: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków”. Cóż? Coś się zaczyna, coś się kończy, nawet życie. Eliasz nie narzeka, nie gniewa się, czeka na wolę Bożą.

Przeżywamy dziś narodzenie św. Jana Chrzciciela. To również dzień, w którym jego ojciec Zachariasz odzyskał mowę. Jego kilkumiesięczne milczenie i dzisiejsze odzyskanie głosu niech będzie okazją do zastanowienia się nad wartością naszej mowy.

W słynnej powieści Jonathan Swifta pt. „Podróże Guliwera” bohater odwiedza dziwne miejsca zamieszkałe przez dziwne istoty, które w zamyśle autora w nieco przesadny, ale prawdziwy sposób reprezentują różne ludzkie cechy. Między innymi trafił Guliwer na wyspę, gdzie jej obywatele chodzili w towarzystwie służących wyposażonych w pałeczki. Służyły one do tego, żeby ułatwić komunikację między owymi obywatelami – gdy któryś mówił, służący uderzał go w usta, żeby mówiący nie zapomniał, że mówi, a słuchający byli uderzani po uszach, żeby nie przestawali słuchać. Niby bajka, a taka prawdziwa (jak zresztą większość bajek, które są zmyślone na początku i w środku, a prawdziwe na końcu – ta jest prawdziwa co kawałek). Tyle razy doświadczamy tego, że ludzie nie potrafią mówić jak należy. Mówią, a nie wiadomo, o co im chodzi, co chcą powiedzieć, czy w ogóle chcą coś powiedzieć. Mówi się czasami o takim: mówi i mówi, a nie mówi, co mówi (ulubione powiedzonko śp. Abpa Jerzego Ablewicza).