LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

O wszystkich prawdach wiary mówimy, że są to tajemnice. Słusznie, bo Bóg przewyższa nas tak bardzo, że nawet najprostszych rzeczy nie potrafimy w pełni zrozumieć. Jest takie dość sławne powiedzenie jednego rabina: „Boga, który jest, nie ma”, bo przecież nie istniej On tak jak kamień, drzewo, słońce czy człowiek. Choć człowiek jest i Bóg jest – jedno i drugie „jest” różnią się od siebie bardziej niż niebo i ziemia.

Dziś jednak stajemy wobec tajemnicy tajemnic – Trójca Święta: jeden jedny Bóg, ale Trzy różne Osoby Boskie, między którymi panuje jedność w istocie i równość w majestacie. Przez wieki Kościół szukał sposobów, aby tę prawdę ująć w słowa tak, aby była zgodna z nauką Ewangelii i możliwa do uchwycenia, do uznania przez nasz ludzki rozum.

Mógłby ktoś zapytać, po co nam tak trudna prawda, skoro jej nawet pojąć nie możemy? Jaki z niej pożytek? Jaki pożytek z innych prawd wiary? Przede wszystkim są one jakby dotknięciem Boga, który nas zbliża do siebie i uświęca. Przypomina o tym pewne opowiadanie Lwa Tołstoja pt. „Trzej starcy”, można je nazwać przypowieścią o Trójcy Świętej. Oto streszczenie (dość dokładne, bo opowiadanie mi się tak spodobało, że kilka pomysłów zostawię na inne kazania):

„Na statku płynącym z Archangielska na Wyspy Sołowieckie znajdował się biskup. Na tym samym statku płynęli też ludzie udający się z pielgrzymką do relikwii sołowieckich świętych”. Biskup wyszedł na pokład, gdzie jeden Sybirak opowiadał o tajemniczych trzech starcach mieszkających ma małej wysepce, koło której przepływali. Starcy byli bardzo wiekowi, pracowici i małomówni, a ludzie uważali ich za świątobliwych, choć i osobliwych, pustelników. Biskup zażyczył sobie – i nawet za to zapłacił – żeby zatrzymano statek, aby mógł na łódce popłynąć na wysepkę i nawiedzić pustelników. Tak się stało. Gdy tam przybył, starcy mi się pokłonili, a on powiedział:

-  Słyszałem, że wy tu, Boży ludzie, prowadzicie świątobliwe życie, modły za ludzi do Pana Jezusa zanosicie. Ja zaś tu, pokorny sługa Chrystusowy, z łaski Boga powołany zostałem, aby paść jego trzódkę. Pragnąłem przeto was, sługi Boże, zobaczyć, oraz - jeśli potrafię - nauki udzielić. […]

-  Powiedzcie mi - pyta biskup - jak tu żyjecie i jak Panu Bogu służycie. […]
Uśmiechnął się starzec najstarszy, najbardziej leciwy, i powiada:
-  Nie potrafimy, sługo Boży, Panu Bogu jak trzeba służyć, służymy tylko samym sobie, samych siebie żywimy.
-    No to jak modlicie się do Pana Boga? - zapytuje biskup.
Na to ów starzec odpowiada:
-    Modlimy się tak: "Trzech Was, trzech nas, zmiłuj się nad nami".
I jak tylko wymówił te słowa, wszyscy trzej starcy podnieśli oczy ku niebu i zawołali:
-  Trzech Was, trzech nas, zmiłuj się nad nami!

Biskup się uśmiechnął i pouczył ich, że powinni modlić się słowami, jakich nauczył nas Jezus. Do wieczora powtarzał z nimi tę modlitwę, więcej niż sto razy, żeby ją dobrze zapamiętali. Polecił ją powtarzać i wrócił na statek. Noc zapadła, pielgrzymi posnęli, biskup siedzi i patrzy na morze, tam gdzie skryła się wysepka. Nagle patrzy i nie wie, co się dzieje – coś się szybko zbliża: „łódź nie łódź, ptak nie ptak, ryba nie ryba”. Okazuje się, że „po wodzie biegną starcy, bieleją i błyszczą ich siwe brody, są już blisko, już doganiają statek, który jakby czekał na nich, jakby stanął w miejscu”. […]

„Nie zdążono jeszcze statku zatrzymać, kiedy starcy się już z nim zrównali, podeszli do samej burty, podnieśli w górę głowy i zawołali wszyscy jednogłośnie:
-  Zapomnieliśmy, sługo Boży, zapomnieliśmy twej nauki! Dopóki powtarzaliśmy, umieliśmy ją, pamiętaliśmy; przerwaliśmy na godzinę powtarzanie, jedno słowo wyskoczyło - zapomnieliśmy, wszystko się poplątało. Niczego teraz nie pamiętamy, musisz nas nauczyć na nowo.
Biskup przeżegnał się, przechylił przez burtę w dół, ku starcom i powiada:
-  Miła Panu jest wasza modlitwa, starcy Boży. Nie ja powinienem was uczyć się modlić. To wy módlcie się za nas, ludzi grzesznych!
I pokłonił się nisko, do nóg, biskup trzem starcom. A ci zatrzymali się, zawrócili i pobiegli z powrotem po wodzie. I aż do rana widać było jasność z tej strony, w którą podążyli trzej starcy.

Miła jest Panu modlitwa nasza, nie zapominajmy o tym. My oczywiście znamy „Ojcze nasz” i wiele innych modlitw, ale dbajmy o to, żeby odmawiać je z wiarą, z przekonaniem, że zwracamy się do samego Boga. Zwróćmy uwagę na nieco dziwne słowa starców, które przypominają wielką prawdę. Oto te słowa: My nie umiemy Bogu służyć, „służymy tylko samym sobie, samych siebie żywimy”. Oto jest wielka tajemnica modlitwy! Im więcej Boga chwalimy, tym lepiej siebie żywimy i sobie służymy.

W ten sposób Bóg uczy nas tej miłości, którą ma w sobie samym. Miłość jest życiem wewnętrznym Trójcy Świętej: Ojciec miłuje Syna, Syn Ojca, a miłość sama to Duch Święty. Tak się wyjaśnia tajemnicę, której dziś próbujemy dotknąć. A jej oczywistym dopełnieniem jest to, co najważniejsze w naszym życiu – zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, czyli powołani do miłości, która jest najważniejszym sensem naszego życia. Czy to znaczy, że mamy się nie zajmować niczym innym, tylko myśleć o miłości? Ależ skąd? Przeciwnie. Bóg przecież stworzył świat, rośliny, zwierzęta i człowieka, za którego Syn Boży oddał życie na krzyżu. Całe to poświęcenie miało zwrócić naszą uwagę na tę miłość, która jest w samym Bogu, w Trójcy Świętej. My też tworzymy swój własny los, budujemy dalej ten Boży świat, ale przede wszystkim jesteśmy przeznaczeni do miłości: „Miłość jest własny bieg życia naszego” (Mikołaj Sęp-Szarzyński). Ona jest największą, najlepszą wartością naszego życia i najważniejszym wskazaniem dla wszystkich. Na przykład najlepszym darem, jaki rodzice mogą dać swoim dzieciom jest ich – czyli rodziców – wzajemna miłość.

Wielka jest tajemnica Trójcy Świętej, wiele jest tajemnic ludzkiej miłości, bo sami wiemy, jak nieraz trudno się do niej przekonać i ją praktykować. Dobrze jeszcze raz pomyśleć o modlitwie tamtych pustelników: Trzech Was – czyli chwalmy w modlitwach naszych Boga i miłość, która łączy Boskie Osoby; trzech nas – mniejsza o liczbę, dwoje, troje czy więcej – chodzi o to, że chcemy tę Bożą miłość wsączyć w nasze serca, w nasze życie, chcemy po prostu kochać tak, jak do tego na obraz i Boże podobieństwo zostaliśmy uczynieni. Ale wiemy, że nie jest to łatwe, dlatego wołamy razem z pustelnikami: zmiłuj się nad nami!

Niech ta modlitwa będzie podsumowaniem dzisiejszego święta: Boże w Trójcy Świętej żyjącej nieskończoną miłością, zmiłuj się nade mną, czyli spraw, żebym i ja był z miłości i żył dla miłości. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież