LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

PJ przemienił się wobec swoich uczniów. Zadziwił ich swoim wyglądem, lśniącymi szatami i towarzystwem największych proroków Starego Testamentu. Pokazał się wybranym uczniom w chwale, oczywiście przy użyciu ziemskich, zmysłowych znaków. Apostołowie byli członkami narodu, który przez wieki oczekiwał zapowiedzianego Mesjasza. Jezus dał wiele dowodów, że jest posłany przez Boga; czynił cuda, które świadczyły o Jego mocy i o tym, że w Nim spełniły się zapowiedzi. Ale oni wciąż potrzebowali znaków i cudów, szukali argumentów i świadectw. Najwięksi święci, a tacy niedorośli, niedojrzali w wierze. A może po prostu tacy jak my, bo chyba każdy mógłby powiedzieć do Jezusa: „Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9,14-29)

Nie bójmy się swojej niedoskonałej wiary – ale też nie czekajmy aż sama urośnie – idźmy za Jezusem, słuchajmy Go, szukajmy znaków, które pomogą nam mocniej wierzyć, szukajmy ich w Kościele, w Piśmie Świętym, w świecie, w ludziach i w sobie; przede wszystkim  serce swoje czyńmy górą Tabor, gdzie będą się dokonywać przemienienia, gdzie doświadczymy wielkości Jezusa i gdzie sami będziemy się przemieniać. Budujmy w sobie dom dla Boga. Pamiętamy słowa ks. Piotra Skargi, powtarzane przez Jana Pawła II: „Ci którzy Bogu kościoły widome budują, pierwej kościół serdeczny w sobie zbudowali”. Widomy kościół, w którym się modlimy, jest bez wątpienia świadectwem waszej wiary, ale jest też przypomnieniem tego, że nie możemy ustawać w budowie naszego serdecznego kościoła.

Trzej apostołowie, którzy byli obecni wtedy na górze Tabor – Piotr, Jan i Jakub – otrzymali nakaz milczenia. Widocznie ten cud nie nadawał się jeszcze do rozgłaszania. Tutaj spotykamy się może z najbardziej trafnym wykorzystaniem słów z Księgi Koheleta: „Jest czas milczenia i czas mówienia”. Przecież i na ludzki rozum czasem lepiej nie mówić wszystkiego, co się wie, gdyby z tego miało wyniknąć więcej zła aniżeli dobra. Przypomnijmy sobie, o czym to Apostołowie, ci najbliżsi towarzysze, przyjaciele Jezusa, rozmawiali: ano o tym, kto z nich najważniejszy, kto zasiądzie przy Jego tronie, albo skąd wezmą chleb lub czy bezpiecznie będzie wracać do Jerozolimy. Widzieli, jak Jezus uzdrawiał, karmił tysiące, wypędzał szatana, a wciąż tak byli przywiązani do swoich wyobrażeń, myśli, lęków.

Więc może lepiej, że Jezus nie pozwolił Piotrowi, Janowi i Jakubowi chwalić się tym, co widzieli – przecież wiemy, że oni sami nadal jeszcze wszystkiego nie rozumieli. Piotr raz sobie zasłużył na miano szatana, bo próbował pouczać Jezusa, Jan i Jakub – synowie gromu, Boangeres – chcieli niszczyć i palić niektórych bliźnich. Nie byli doskonali, choć wiedzieli więcej od innych. To nam przypomina o tym, że wiara każdego człowieka jest procesem, który nigdy się nie kończy. Ma dojrzewać w sercu i na ustach – w związku z czym mamy mówić to, czego Bóg od nas oczekuje, a milczeć, gdy nakaże milczeć.

My już wiemy, co się stało na górze Tabor, znamy Jezusowe cuda i Jego naukę, wierzymy w zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, ale nadal jak ci trzej, próbujemy wierzyć lepiej i mocniej. Wielki Post jest do tego dobrą okazją – jesteśmy zachęcani do częstszej modlitwy, postu i jałmużny. Pomyślmy o poście. Kojarzy się dziś z dietą, ale przecież nie tylko o to chodzi. Nie tylko o odmawianie sobie tego, co wchodzi do ust, ale też o to, co z nich wychodzi – by mówić rzeczy dobre i pożyteczne, to, co się Bogu podoba. Trzeba też umieć słuchać, rozumieć innych. Mówi się o potrzebie empatii, czyli wczuwaniu się w duchowy, psychiczny stan innych ludzi – empatia to nie sympatia, nie musimy każdego lubić, z każdym się zgadzać. Mamy tylko każdego kochać, czyli chcieć jego dobra. Nawet wtedy, gdy lepiej będzie dla nas trzymać się od niego z daleka.

Post może dotyczyć wielu innych rzeczy, zwłaszcza używania podstawowego daru Bożego, jakim jest czas naszego życia. Zachęcamy się do modlitwy, a tak mało mamy czasu na nią – jednak czy na pewno? Czy naprawdę używamy go dobrze? Niech Wielki Post da nam okazję do tego, żeby pomyśleć, jak wygląda nasze używanie czasu. Mówi się dziś wiele o śmieciowym jedzeniu, a podobnie jest wiele śmieci, które wrzucamy do swoich głów, do psychiki.

Pamiętam historię z dzieciństwa: mieszkał koło nas dziadek, z którego mieliśmy dużo uciechy, a dziś widzę, że on był normalnie jak prorok jakiś. Otóż u sąsiada, gdzie ten dziadek mieszkał, mieli telewizor. Czasami w zimie – bo kiedy indziej i tak nie było czasu – szliśmy obejrzeć jaki film. Siadaliśmy przed telewizorem, dziadek też, przy piecu. Jak film się zaczynał, dziadek zasypiał. Gdy film się kończył, w pokoju robił się ruch, dziadek się budził, spozierał na telewizor i mówił: „Eeee, do …. (czterech liter) z takim filmem”. I co ciekawe, najczęściej miał rację, bo niby cóż tam mądrego pokazywali. No, może czasem przez chwilę było coś w miarę ciekawego, ale dziadek niechcący nam uświadamiał, że ślęczenie przed ekranem to na pewno nic mądrego.

Nie chodzi o to, żeby sobie wszelkich rozrywek odmawiać, wyrzucać telewizor czy komputer. Chodzi o to, żeby wybierać to, co najlepsze. Na razie w ramach postnego ćwiczenia spróbujmy pomyśleć, na co najbardziej marnujemy czas, co robimy takiego całkiem niepotrzebnego, co nic a nic nie daje ani nam, ani nikomu innemu. Ani to praca, ani nauka, ani odpoczynek; nie czyni nas to ani lepszymi, ani mądrzejszymi, ani bardziej pożytecznymi dla innych. Po prostu czysta strata czasu. To pewnie dla każdego będzie co innego. Np. piszą, że pokaźny procent ludzi czyta spam w poczcie internetowej, czyli przegląda, albo i studiuje, śmieci przed wyrzuceniem. Oczywiście każdy poszuka sobie tego, co jemu najbardziej pożera czas.

Siostro i Bracie! Spróbuj takiego postu – odzyskania kawałka tego wielkiego daru czasu – i użyj go na rzeczy lepsze, także na modlitwę i jałmużnę, czyli uczynki miłości. Wtedy doświadczysz, jak w Twoim sercu urośnie góra Tabor, na której Jezus będzie objawiał Ci swoją prawdziwą, cudowną postać. Wtedy nabierzesz ochoty, by powtórzyć za św. Piotrem: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy”. Bo naprawdę, gdy przeżywasz prawdę o przemienieniu Pańskim i gdy przez modlitwę, post i jałmużnę pomożesz Jezusowi przemieniać swoje serce i swoje życie, naprawdę – niezależnie od tego, co los przyniesie – będziesz z radością powtarzać: „Mistrzu, dobrze, że tu jestem”. Amen.

Ks. Zbigniew Wolak

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież