LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

W dzisiejszej Ewangelii sprawdza się sławne powiedzenie z „Fausta” Wolfganga Goethego:

„Więc kimże w końcu jesteś?
– Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie dobro czyni”.

Popatrzmy na kuszenie Jezusa. Diabeł robił, co mógł, żeby zaszkodzić Jezusowi i Jego misji zbawczej, a dał Zbawicielowi tak dobrą okazję do pouczenia ludzi, że historia kuszenia znalazła się w Ewangelii.

Tam przecież byle czego nie wsadzają. Najpierw rzućmy okiem na historię kuszenia i jak sobie PJ z diabłem poradził:

- „Powiedz kamieniowi, żeby stał się chlebem” – PJ nie tłumaczy teologii cudu, tylko mówi: „Nie samym chlebem żyje człowiek”. Innymi słowy – ‘odczep się, za głupi jesteś, żeby z Bogiem gadać’.

- Jeśli się pokłonisz, „wszystko będzie Twoje” – na co PJ: ‘Tyś, ośle, chyba zapomniał, kto komu ma się kłaniać’.

- Daj się ponieść aniołom – kombinuje diabeł, prawie przyjaciela udaje, ale się dowiaduje: ‘za krótki, za malutki jesteś, żebyś Pana swego wystawiał na próbę’. Całkiem podobne upomnienie dostanie potem św. Piotr, gdy zacznie pouczać swojego Mistrza. Piotr nie chciał kusić, tylko się zapędził w poczuciu swojej mądrości i roztropności. Czy tylko jemu to się zdarzyło? Można w wolnej chwili popytać bliźnich, czy taka przemądrzałość i nam się nie zdarza.  

Taka to historia kuszenia Jezusa. Króciutka. Bo z diabłem nie ma co za wiele gadać, tracić czas, siły i serce dla tego, który niby chce doradzać, a w rzeczywistości mąci i odciąga od drogi wiodącej do naszego Boga. Skoro to było krótkie, to mamy czas, żeby na jedno jeszcze kuszenie rzucić okiem. Przedstawione jest w dramacie genialnego poety angielskiego Thomasa Eliota pt. „Mord w katedrze”. Kuszony jest św. Tomasz Becket, abp Canterbury.

Kusiciele usiłują najpierw namówić go do prostych grzechów, np. do chciwości, ale im się nie udaje, więc próbują następnych pokus. Zachęcają go do utrzymania władzy kanclerskiej, która w tamtych czasach dużo znaczyła i pozwalała decydować o losie wielu ludzi, nawet król się musiał z nią liczyć. Oto co mówi jeden z kusicieli:

„Masz moc rozwiązywać i wiązać:

Więc zwiąż ich, zwiąż ich, Tomaszu, zwiąż

Biskupów, Króla. I zdepcz obcasem.

Oto masz władzę, trzymaj ją!”

Tomasz jednak wiedział, że władzę ma po to, żeby służyć ludziom i Kościołowi, nie żeby deptać, ale dźwigać. Każda władza może być skutecznym narzędziem czynienia dobra lub zła, daje nieraz wiele satysfakcji, bywa też krzyżem. Ale jak wszystko, co nam dano czy co nam się udało osiągnąć, może być błogosławieństwem lub przekleństwem. W mniejszym lub większym stopniu. Ta pokusa na Tomasza też nie zadziałała, więc diabeł wymyślił ostatnią:

„Święci i męczennicy władają zza grobu,

Pomyśl, Tomaszu, o skwaszonych wrogach,

Pełzających w pokucie, bojących się cienia, […]

Szukaj drogi męczeństwa, poniż się na ziemi,

Abyś mógł zasiąść w niebie wysoko między świętymi.

I spoglądaj z wysoka, skroś przepaść, która was dzieli,

Na wiekuistą mękę twoich dręczycieli wyzutych z namiętności, bez szansy odkupienia”.

Patrzcie co ten diabeł wymyślił! Zemstę zza grobu, dążenie do świętości po to, żeby swoich wrogów pognębić. Nie przebaczyć, tylko przyłożyć. Choćby i na drugim świecie. Zemsta jest zawsze dużą pokusą, dobrze o tym pamiętać i się strzec. Pamiętamy jak nawet apostołowie św. Jan i Jakub (synowie gromu, Boangeres) chcieli spalić miasteczko samarytańskie (Łk 9,52). Normalnie jak jacy chuligani lub gangsterzy. PJ oczywiście zabronił im. Św. Tomasz Becket też musiał się nieco dłużej zmagać z tą pokusą, ale i z nią się uporał.

My nie zawsze radzimy sobie z pokusami tak szybko i prosto jak Pan Jezus czy święcie ludzie. Chciałoby się zapytać, dlaczego Bóg nie unicestwił szatana, a przecież mógł. Jest Stworzycielem, więc może stwarzać i likwidować. Widocznie jednak i to mieści się Bożym planie zbawienia, który wskazuje naszą najlepszą drogę do nieba. Może dzięki temu lepiej pamiętamy, że jesteśmy niedoskonali, a jednocześnie powołani do zbawienia, do bycia z Bogiem – już teraz przez wiarę, a kiedyś przez obecność „twarzą w twarz”.

Jeszcze rzućmy okiem na Synów Gromu. Zgniewali się niewąsko, ale zapytali Jezusa, on po prostu zakazał zemsty. Nie potępiał, rozumiał gniew, ale też pouczył, że nie należy się nim kierować. Był dla nich stanowczy, ale łagodny. I koniec z Synami Gromu, bo tylko raz im się coś takiego zdarzyło. Pan Jezus ich nazwał Boangeres, może dla żartu, a może i po to, by innych ostrzec przed podobnymi pomysłami. Zamiast się gniewać za dużo, osądzać, narzekać, pyskować, raczej próbujmy innych lepiej zrozumieć. Nie po to, żeby im na wszystko pozwalać, ale żeby unikać niepotrzebnych gniewów, swarów, narzekań.

W razie potrzeby uczmy się pytać, zamiast od razu osądzać. Z diabłem się nie gada, ale z ludźmi trzeba rozmawiać, bo diabeł to samo zło, a człowiek to mieszanka dobra i zła, mądrości i lekkomyślności. Z bliźnimi mamy budować lepszy świat. A to się często zaczyna od dobrych rozmów, od mądrych pytań i dobrych odpowiedzi. Nawet PJ czasem pytał się swoich uczniów o różne sprawy – przecież On wszystko wiedział, ale chciał ich i nas uczyć, że nieraz trzeba pytać.

Ks. Tomasz Gaj, dominikanin i psycholog opowiadał, jak pewnego razu zauważył, że jego współbrat był mocno zgniewany na niego. Gdy wchodził do celi, popatrzył tylko i trzasnął drzwiami. Myśli ks. Tomasz, że pewnie zły, bo mu nie przekazał karty dziennej samochodu czy coś takiego, bo używali w kilku jednego samochodu na zmianę. Wieczorem poszedł i przeprosił za to. Tamten zdziwiony popatrzył – jaką kartę, nigdzie nie miał potrzeby jechać. A dlaczego był zły? Bo mu zęba dentysta wyrwał! To na pewno nie jest powód do radości – coś o tym wiem… prawie każdy chyba wie.

Czyli z diabłem nie ma co gadać, a jak już, to króciutko i szybko: idź precz, wynocha! Z ludźmi dość dużo, życzliwie, o dobrych i ważnych sprawach. A z Bogiem – cały czas. Módlcie się i nie ustawajcie. W czasie pacierza, w kościele, przy pracy o odpoczynku. Żeby wiary swojej nigdy nie zapominać i nie zaniedbywać.

I nie bój się szukać dobra.

Nie bój się życia, szatana, sąsiada, teściowej, nie bój się swojego serca. Słuchaj Jezusa i rób co potrafisz. Ale nie to, co potrafisz wtedy, gdy siedzisz przed telewizorem czy komputerem, gdy pijesz jakąś ognistą wodę, gdy plotkujesz albo nudzisz innych czy siebie.

Rób to, co potrafisz, wtedy, gdy słuchasz Jezusa, gdy się do Niego modlisz, gdy wzywasz imienia Pańskiego, gdy – jak nas św. Paweł w liście do Rzymian zachęca – „sercem przyjmujesz wiarę i wyznajesz ją ustami”. Wtedy rób to, do czego Twoje serce Cię skłania. Wówczas służba Bogu nie będzie udręką, ale radością i spełnieniem tego, czego w rzeczywistości najbardziej chcemy. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież