LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

I Jezus zdziałał tam, mogłoby się wydawać, najbardziej niepotrzebny cud. Bo przecież mogli się napić wody, albo czego innego, o ile mieli w tamtych czasach coś poza wodą i winem. Jednak, gdy się zastanowić, okaże się, że to jeden z najpotrzebniejszych i najważniejszych cudów.

Tak się składa, że ewangelia o weselu w Kanie Galilejskiej jest czytana w czasie karnawału, czyli zabawy przed Wielkim Postem. Biblia, jak widać, chwali zabawę, Kościół też nie ma nic przeciw niej. To prawda, ale nie dajmy się zwieść zbyt łatwej pochwale zabawy – ona jest na drugim miejscu, nie ma zastępować poważnego życia, ale ma mu towarzyszyć, ułatwiać je. Kiedy się ludzie najbardziej bawią? Właśnie na weselu! O ile pamiętam, bo już dość dawno nie byłem; prawdę mówiąc, to nie bardzo na moje zdrowie, muzyka się tak tłucze, że się nawet jeść odechciewa. No ale generalnie wesele to zabawa na całego.

Jednak trzeba pamiętać, że wesele jest po ślubie, po przysiędze małżeńskiej, która jest jednym z największych zobowiązań, jakie człowiek może w życiu podjąć. To ślubowanie aż do śmierci, ślubowanie miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej, czyli pracy nad utwierdzaniem, rozwijaniem miłości. Młodzi składają sobie nawzajem wielkie obietnice i oczywiście oboje otrzymują te wielkie obietnice od siebie nawzajem. W ich sercach pojawia się radość, nadzieja, może i jakiś lęk przed nieznanym i pewnie parę innych uczuć, bez wątpienia jest to zdarzenie, które ma zostawić ślady na zawsze: w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli aż do końca życia.

Nie zastępujmy zabawą poważnych spraw w naszym życiu, przeciwnie, niech zabawa, radość będzie wsparciem w wypełnianiu tego, co najważniejsze. W postępowaniu zgodnym z najważniejszymi wartościami, w dążeniu do pełni człowieczeństwa, czyli wykorzystania wszelkich możliwości własnego doskonalenia i czynienia dobra.

Jest na pewno problem z tymi, którzy chcą się w życiu głównie bawić, albo nawet tylko bawić. Nierzadko dotyka to dzieci, które zaniedbując szkołę i nie mając żadnych obowiązków domowych, żyją tylko komputerowymi i telewizyjnymi grami i zabawami. Gry komputerowe podobno rozwijają pewne umiejętności psychiczne, ale mają sens tylko wtedy, gdy są dodatkiem do zwykłego rozwoju, a nie jedynym czy najważniejszym zajęciem.

Uczmy się radości, która jest dopełnieniem naszej wiary. Wesele w Kanie, cud stworzenia wina, która – jak Biblia powiada – rozwesela serce człowieka, przypomina o tym, że Bóg zachęca nas do radości, która nas do Niego przybliża. Radość potrafi też dawać siłę w trudach życia. Może być też czynem apostolskim.

Na misji afrykańskiej nastąpiło dziwne zapoznanie się i zżycie w pracy dwóch ludzi: katolickiego kapłana – misjonarza i angielskiego lekarza – ateisty.

Pracowali na tym samym terenie i zaprzyjaźnili się ze sobą. Żadną jednak dyskusją nie można było przekonać angielskiego lekarza ateisty, aby przyjął chrzest. Zdarzyło się, że musiał on wyjechać na kilka tygodni do leprozorium, szpitala dla trędowatych w odległej miejscowości.

Po powrocie lekarz przyszedł do swojego przyjaciela – księdza i rzekł:

– Ochrzcij mnie!

– Co ci się stało? Tak nagle? – zapytał ksiądz.

– Dojrzałem – odpowiedział lekarz.

– Siadaj i opowiedz – poprosił kapłan.

– Spotkałem osiemnastoletnią Murzynkę. Okaz piękności. Dwa tygodnie temu amputowałem jej ręce i nogi, aby zahamować postęp trądu.  Został tylko sam korpus z głową.  Choroba jednak posuwa się dalej.  Będzie żyła jeszcze maksymalnie 6 miesięcy.  Wie o tym, ale nie boi się śmierci.  Normalnie o wszystkim rozmawia, uśmiecha się.  Rozmawiałem z nią dużo.

Jej postawa przekonała doktora, że jest w człowieku coś więcej niż ciało, mózg i psychika, że jest jeszcze dusza. I jest Ktoś ponad nami, komu można zaufać bez granic – nawet bez rąk, nóg i diagnozy, która nie daje więcej niż 6 miesięcy życia. [przykład z Internetu]

Oczywiście nie znaczy, że każdy ma być  uśmiechnięty jak świnia w deszcz (Twardowski), bo i smutek może mieć słuszne powody („Smutni, że aż Bogu smutno” [Norwid]). Jednak umiejmy szukać powodów do dobrej radości, pożytecznej dla nas i dla innych. Mówią, że smutny święty to żaden święty. Coś racji w tym jest, zwłaszcza, gdy się smucimy tym, co zbyt ważne nie jest. Starajmy się też pocieszać zasmuconych, oczywiście stosownie do powodu ich smutku. Nie gadać: „nie masz się czym przejmować”, bo on może mieć swoje powody, swój charakter czy swoją wytrzymałość. Pocieszać trzeba tak, żeby była największa nadzieja na jak najlepszy skutek.

Czasami najlepszą czy jedyną pociechą jest usunięcie powodu smutku – zmieniać wodę w wino (natychmiast) chyba mało kto może, ale to czy tamto możemy na tym świecie naprawiać. Najpierw swój charakter, potem co się da – zwłaszcza to, co bliźnim wadzi…

Módlmy się do MB – ona wie, kiedy „wina nie mają” oznacza słuszną potrzebę odpoczynku czy zabawy, a kiedy to strata czasu i głupota. Niech i w tym będzie dla nas Stolicą Mądrości. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież