LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Bóg wchodzi w dzieje świata, aby okazać miłość swojemu stworzeniu i miłości uczyć. Bo człowiek jest istotą rozumną i do nauki stworzoną.

A zdarzenia związane z Bożym Narodzeniem – jeśli spojrzymy na nie z pewnego punktu widzenia – mogą nas uczyć wielu rzeczy. Rozważmy zdarzenia biblijne i poszukajmy nauki, jaka z nich płynie.

Rodzice Jezusa udali się do Betlejem, bo taki był rozkaz cezara, który sobie pomyślał, żeby zliczyć ludność w całym świecie, czyli w swoim imperium. Może ktoś pamięta, że Żydzi mieli dawniej zakaz przeprowadzania spisów, bo władcą ich ludu był Bóg, a nie człowiek. Teraz jednak lepiej było posłuchać cezara. Nie był to jeden raz, gdy w życie Jezusa wmieszała się polityka.

Nasze zadanie to robić, co do nas należy w czasach, w jakich przyszło nam żyć. Oczywiście w miarę możności staramy się wpłynąć na dobre losy kraju i świata. A z drugiej strony nie zaniedbujemy swoich obowiązków dotyczących osobistego życia, rozwoju, swojej rodziny, bo coś w świecie nie jest tak, jak nam pasuje – bo rząd niedobry, albo Unia zła czy w powiecie coś się nam nie podoba. Boski plan zbawienia nie zawalił się przez to, że August był cezarem, Herod królem, a faryzeusze, saduceusze i zeloci bardziej byli zajęci polityką niż oczekiwaniem na Mesjasza. I my z Bożą pomocą możemy w tym świecie, w jakim żyjemy, rozwijać się, kochać, dawać świadectwo naszej wierze.

Kiedy się Jezus narodził, do żłóbka Jego przyszli pasterze z dość dalekich pastwisk („Pójdźmy do Betlejem” – jakby byli pod Betlejem, to by tak nie mówili). Mędrcy przyszli ze Wschodu, podobno z Persji czy nawet z Afryki, na pewno mieli daleko. Po drodze czyhali zbójcy, a w miejscu docelowym niekoniecznie musieli być mile przyjęci. Szli przywitać nieznanego Króla. A teraz niejednemu czy niejednej nie chce się paru kroków do kościoła przejść, gdzie droga prosta, niedaleka i żadnych zbójców po drodze nie ma, co najwyżej policja upomina, żeby nie za szybko gonić. I my idziemy nie do jakiegoś nieznanego króla, ale do Jezusa, który jest naszym Bogiem i Zbawicielem.

Przynieśli dary jedni i drudzy (pasterze i mędrcy) – a jakie my dajemy?:

- duchowe (modlitwa, wiara, nadzieja, miłość) i materialne (złoto, czyli nowy polski złoty PLN i zamienniki lub zakupy),

- kadziło - umiesz kadzić dla przyjemności bliźniego? Pochwalić, zachęcić, wzbudzić radość, nadzieję, wesprzeć mądrość.

- mirra – „drogocenny lek uśmierzający ból i leczący rany”: ile jest ran czekających na nasze leczenie, ile bólów, które możemy uśmierzyć?

Boże Narodzenie uczy nas też modlitwy – Dzieciątko Jezus płacze, domaga się nieustającej troski. Nie da się o nim zapomnieć, wprawdzie mało go widać, ale słychać wystarczająco dobrze – podobnie Jezus w naszym sercu woła o naszą obecność i modlitwę.

Zachęca również do łagodności w naszym postępowaniu i słowach - przekleństwa, ostry język jest przecież zakazany - przy dziecku trzeba łagodnie delikatnie. Na dziecko się  nie złościmy o byle co, a raczej o nic się nie złościmy, bo na razie chodzi o to, żeby jadło, spało i się rozwijało, to my słuchamy, a ono robi, co chce. Później dorasta i staje się towarzyszem naszego losu. Jak miał Jezus lat 12 pouczył swoich rodziców, że choć jest dzieckiem, swoje wie. Potem jednak wrócił z nimi do Nazaretu i „był im posłuszny”. Dzieci mają być posłuszne rodzicom, rodzice mają je kochać, szanować, wychowywać, aby stawały się samodzielne i w kochaniu coraz bardziej dzielne.

Łk 2,17 „Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. 18 A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. 19 Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. 20 A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane”.

A o czym my rozmyślamy, o czym mówimy, co zajmuje nasze myśli, serca, pragnienia? Dobrze, trzeba pożartować, powspominać, poopowiadać o różnych rzeczach dla odpoczynku czy rozweselenia. Ale trzeba też umieć na pierwszym miejscu postawić sprawy najważniejsze. Trzeba w sercu chować nie same drobiazgi, zabawki, nie daj Boże jakieś bezsensowne urazy, próżne żale. Uczmy się myśleć o Bogu, o Jego sprawach, o swojej wierze, o jej tajemnicach – tajemnicą jest nie tylko sam niepojęty Bóg, nieskończenie większy od nas teraz i w wieczności też nieosiągalny. Ale tajemnicą, czymś, co zakryte przed nami, ale fascynujące, pociągające, jest nasze życie z Bogiem i dla Niego. W naszej duszy, w naszym życiu jest ogromna przestrzeń, którą możemy zabudować mądrymi myślami, dobrymi czynami. Możemy się uczyć rozumienia siebie samych i innych oraz rozumienia drogi, jaką Bóg chce nas prowadzić do siebie.

Gdy dziś wchodzimy do kościoła, przystępujemy do ołtarza, zbliżamy się do szopki, to jednocześnie odkrywamy nasze własne życie, drogi do poznania siebie i poznania Boga, który woła jak maleńkie dziecko: chodź do mnie! przytul mnie, weź na ręce, nakarm, a potem ufaj mi. To Ja cię nauczę miłości i Ja cię zbawię!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież