LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

(Flm 7-20)

Stary Paweł. Ocenia się, że miał on wtedy 55-60 lat, a sam list do Filemona jest jednym z niewielu źródeł, które pozwalają ocenić wiek Apostoła. Ale ten „stary Paweł” może oznaczać jeszcze coś innego – to, że choć jest uczniem Jezusa gotowym wszystko Mu poświęcić, to przecież jest też człowiekiem, przeżywa przyjaźń, przywiązanie, obawę i inne uczucia. Więź z Chrystusem nie umniejsza jego człowieczeństwa, ale przeciwnie – podnosi je i doskonali.

Paweł przejmuje się własnym wiekiem i losem – wspomina starość i uwięzienie. Jest świadom tego, że wiele zawdzięcza innym, jak i tego, że inni mają pewne zobowiązania wobec niego. Zwraca się do przyjaciół, do ludzi, których ceni tak, jak siebie samego. List napisał św. Paweł, sławny apostoł, ale gdyby podobny list napisał Filemon albo Onezym, byłby bardzo podobny – z tym samym szacunkiem, życzliwością, wyrozumieniem i oczekiwaniem najlepszego odzewu. Tak się dzieje wśród bliskich ludzi, wśród przyjaciół.

Paweł wspomina swój trudny los, ale nie chce z niego czynić monety przetargowej, by wymusić na Filemonie posłuszeństwo wobec swoich planów. Po prostu pisze o sobie, jak się czuje i co myśli. Nie chce z siebie czynić ofiary losu, nad którą każdy ma się litować cały czas bez zadawania pytań. U nas bywa, że gdy nas coś dotknie – strata, choroba, kalectwo czy jakaś krzywda albo przykrość – to rościmy sobie prawa do współczucia od każdego, wszelkiej pomocy, posłuszeństwa wobec naszych pomysłów, nieograniczonej litości itd. Oczywiście nie wolno lekceważyć cierpień i braków, ale też nie wolno pozwalać na to, by nasze niedoskonałości czyniły nas bezsilnymi. Oczekujmy w razie potrzeby pomocy od innych, ale nie czujmy się zwolnieni ani od wdzięczności, ani od tej pracy, którą nadal możemy wykonywać. Ślepy nie może prowadzić kulawego, bo wpadną w dół, ale na odwrót już by się dało – kulawy dobrze widzi drogę, którą poprowadzi siebie i swego towarzysza, a ślepy może mieć dobre nogi, którymi podeprze kulawego. Nie zapominajmy, że cierpienie może być najlepszą drogą do domu Ojca, więc nie psujmy tej łaski niewłaściwym jej wykorzystywaniem, niezgodnym z wolą Bożą. Jest ono darem i tajemnicą, niech więc będzie miejscem naszego spotykania Chrystusa, który chce naszej pomocy w dźwiganiu krzyża.

Nie pozwalajmy też, by nasze braki lub trudne doświadczenia odbierały nam rozum, ale przeciwnie, niech go doskonalą. Patrzmy, jak rzetelnie Paweł przekonuje Filemona, nie próbuje go oszukiwać, podpuszczać, że skoro jest chrześcijaninem, to ma bez gadania robić wszystko, co udręczony więzieniem przyjaciel nakaże. Egzegeci, czyli znawcy Biblii, twierdzą, w interpretacji Listu do Filemona pojawiają się „duże trudności z wychwyceniem głównej tezy argumentacyjnej” i jeszcze wiele mniej zrozumiałych rzeczy piszą. Bardzo dobrze, niech badają, to ich zadanie, ale gdy my czytamy ten list, to widzimy, że Paweł nie próbuje stosować jakichś chwytów, perswazji czy manipulacji, czyli oszukiwania w celu osiągnięcia swoich celów. Pisze jak do przyjaciela w nieco trudnej i zawiłej sprawie. Prawdopodobnie chodzi o zbiegłego niewolnika, Onezyma, który stał się chrześcijaninem i przyjacielem Pawła, a ten z kolei chce dla Onezyma uzyskać wybaczenie i wolność. Pisze, jak sprawy wyglądają, pisze, co czuje, czego oczekuje i co sam gotów jest uczynić. Zwraca się do Filemona pełnymi uznania i wzruszenia słowami: „Doznałem bowiem wielkiej radości i otuchy z powodu Twojej miłości, albowiem serca świętych są pokrzepione dzięki Tobie, bracie” (Flm 7). Nie chwali go jednak po to, by go ugłaskać, zjednać dla swoich planów, ale chce, by jego przyjaciel znał całą prawdę – o tym, jak Paweł go ceni i jednocześnie o tym, jak ważna, choć niekoniecznie łatwa do spełnienia jest prośba skierowana do niego przez Pawła.

Nie był Paweł krętaczem, a jak kto czyta różne rzeczy, to sobie może przypomniał, że tak właśnie nazywał siebie stary, doświadczony diabeł z książki Lewisa (tego od „Opowieści z Narni”) pt. „Listy starego diabła do młodego”. Pomyślmy, czy sami spotykamy się z takim krętactwem. Czy go doświadczamy? Ale nie u innych, bo to by było za proste pytanie z oczywistą odpowiedzią. Zapytajmy siebie samych, czy nam się to zdarza. Ja siebie pytałem i sobie odpowiedziałem – po cichu i niech tak zostanie. Natomiast głośno zachęcamy, aby postawa św. Pawła przemieniała nas w ludzi, którzy potrafią rozpoznawać swoje i cudze uczucia, poglądy, oczekiwania i należycie, uczciwie się z nimi obchodzić. Bez kreowania się na lepszych, doskonalszych od innych, bez szukania nadmiernej, nieuzasadnionej litości, ale z otwartymi oczami, uszami, z szacunkiem i uprzejmością, z sercem wrażliwym i szukającym wszelkiego dobra.

Zwróćmy jeszcze uwagę na to, że Paweł nie lekceważy też kwestii pieniężnych, wie, że Filemon mógł ponieść pewne straty, za które należy mu się wynagrodzenie. Rozumie to i proponuje możliwe rozwiązanie.

Naśladując św. Pawła – pełniej i lepiej niż umiałem tu opowiedzieć – próbujmy też naśladować Filemona, by i do nas niejeden z bliskich, znajomych lub przyjaciół mógł powiedzieć te już przytoczone słowa: 

„Doznałem bowiem wielkiej radości i otuchy z powodu Twojej miłości, albowiem serca świętych są pokrzepione dzięki Tobie, bracie” (Flm 7) (albo siostro)

Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież