LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” 
Tak powiedział Jezus do Apostołów, choć w rzeczywistości misje zaczęły się wcześniej. Biblia mówi, że w raju przed grzechem pierworodnym pierwsi ludzie rozmawiali z Bogiem twarzą w twarz, ale grzech zakończył takie relacje i swoim dzieciom Adam i Ewa musieli sami o Stwórcy odpowiadać. To już były misje – dzielenie się swoją wiarą z innymi. Pan Bóg objawiał się w historii ludzkości, ale rzadko i tylko wybranym osobom. Najczęściej wiara była przekazywana poprzez świadectwo i nauczanie wierzących. A to jest właśnie działalność misyjna. 

Papież Franciszek w swoim Orędziu na Światowy Dzień Misyjny, wspominając nauczanie św. Jana Pawła II, zwraca się szczególnie do młodych, by nie zapominali o misji głoszenia Ewangelii aż po krańce ziemi. Z tą misją wiąże się odpowiedzialność i nadzieja. Papież pisze: „Nikt tak, jak młodzi, nie odczuwa, jak bardzo życie wdziera się i pociąga. Wielkim wyzwaniem jest przeżywanie z radością swej odpowiedzialności za świat. Dobrze znam blaski i cienie bycia młodym, a jeśli myślę o mojej młodości i mojej rodzinie, to przypominam sobie siłę nadziei na lepszą przyszłość”. Niech ta nadzieja nie dotyczy tylko doczesnych spraw, ale również wiary i jej głoszenia. Przykłady ludzi gotowych do ostatecznego poświęcenia przekonują nas o wartości Ewangelii, gdy ją pielęgnujemy w sercu i gdy niesiemy ją innym. 
W 1912 roku William Borden, absolwent Uniwersytetu Yale, pozostawił jedną z największych rodzinnych fortun w Ameryce, aby zostać misjonarzem w Chinach. Dotarł do Egiptu i zmarł na zapalenie opon mózgowych. Miał zaledwie 26 lat - a jego poświęcenie się Bogu było "bez rezerwy, bez odwrotu, bez żalu", jak stwierdza rodzinna anegdota o jego zapiskach w rodzinnej Biblii. Nie potwierdzona, ale zgodna z jego historią. 
Papież zachęca też starszych, żeby w młodych widzieli to, co czasami nam, starszym, umyka: ich entuzjazm, zdolność, jak i konieczność podejmowania ważnych życiowych decyzji, czasami też problemy, smutek, zawód, ale i nadzieję. I zdolność do poświęceń. Pamiętamy słowa Jezusa: “Jeśli się nie staniecie jako dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego”. Nie tylko młodzi, ale nawet dzieci zostały przez Jezusa uczynione wzorem dla wszystkich, czyli nie ma granic wiekowych, które by przeszkadzały je naśladować. Tylko w czym naśladować dzieci? Wiadomo, że nie są one idealnymi istotami, w końcu wychowanie jest przecież potrzebne, ale też mają one w sobie wiele naturalnego dobra, wrażliwości i mądrości. Uczą się życia i uczą się tego, co w szkole, oba rodzaje wiedzy bywają ważne. Przede wszystkim są nadzieją – dla siebie i dla innych. Mają przed sobą prawie całe życie, które chcą wykorzystać jak najlepiej i będą budowały świat, w którym my będziemy dożywać swoich dni. 
Dzisiejszy świat stwarza nowe możliwości dzielenia się swoimi przekonaniami i wartościami. Papież zwraca uwagę np. na sieci społecznościowe – są okazją do nawiązywania wielu kontaktów, ale też grożą oderwaniem od takiego zaangażowania, jakie wiąże się z obecnością fizyczną. Nawet św. Paweł stwierdził, że inny bywa w listach, inny przy spotkaniach – tam surowy, tu łagodny. Nam się pewnie częściej zdarza odwrotna sytuacja: w kontaktach internetowych mili, wyrozumiali, życzliwi, a w bliskich relacjach jak obrażone osy. Oczywiście nie zawsze, to tylko sobie kombinuję, że mogą się takie sytuacje zdarzać. W każdym razie użytkownicy tych mediów powinni się starać, by i tam dawać dobre świadectwo swojej wiary, jak również, by nie zaniedbać praktykowania cnót chrześcijańskich w najbliższym otoczeniu. 
Taka postawa żywej i czynnej nadziei możliwa jest dla nas wszystkich, do niej zachęca nas Jezus, byśmy nigdy nie ustawali w dążeniu do tego, co w Królestwie Bożym liczy się najbardziej – mądrość serca, miłość, nadzieja i inne wartości, których zalążki Jezus widział w dzieciach i chciał, by te cnoty zamieszkały w sercach wszystkich ludzi. W dorosłym życiu coś się przeważnie osiąga – jest praca, dom, rodzina, czasem jakiś mająteczek. Dobrze, ale to nie znaczy, że już wszystko. Posłuchajmy najpierw pewnego przykładu. 
Standard Oil Company zaoferowała pewnemu świeckiemu misjonarzowi w Chinach ogromną sumę pieniędzy na pracę dla nich, aby pomóc w rozwoju Standard Oil w Chinach. Misjonarz odrzucił ofertę. Więc podwoili ofertę płac. Znowu je odrzucił. Powiedzieli: "Czego chcesz? Nie możemy dać więcej pieniędzy niż to: Powiedział:" Pieniądze nie mają z tym nic wspólnego. Ta praca jest zbyt mała. "
Dla niego praca dla samych pieniędzy zbyt mało znaczyła. Oczywiście, nie każdy będzie takim misjonarzem, który wszystko porzuci, by poświęcić się głoszeniu Ewangelii obcym, ale też nie wolno zaniedbać postawy misyjnej, która każe uczyć się miłości i świadczyć o miłości, jak w swoim Orędziu przypomina papież Franciszek. Dlatego wspomagaj misje zagraniczne swoją modlitwą, pamięcią i groszem, na jaki cię stać. Ale nie zapominaj o tym, że sam/sama jesteś misjonarzem wśród swoich. Bądź misjonarzem w swoim domu, w pracy, wśród ludzi, z którymi się znasz. Nasze głoszenie Ewangelii nie kończy się nigdy. Których Pan powołał, by dziś jechali w dalekie kraje, niech nauczają inne narody, a komu polecił zostać w domu, niech w domu będzie głosicielem tego co najlepsze i najbardziej prawdziwe. 
Również starzy ludzie mogą stawać się dziećmi w sensie wskazanym przez Jezusa. U nich na pewno cenna jest życiowa mądrość nabyta w długim życiu, a do niej niech się dołącza umiejętność słuchania innych, także młodszych, okazywania wrażliwości, życzliwości i zrozumienia. Starszy wiek nierzadko przynosi choroby i cierpienia, i one mogą być narzędziem misjonarskim. Św. Maksymilian Kolbe (który był też misjonarzem w Japonii) mówił, że Boga chwalimy modlitwą, pracą i cierpieniem, najwięcej właśnie cierpieniem. Byle umieć wszystko jak najlepiej ofiarować Bogu. 
Módlmy się za misje, pamiętajmy o misjonarzach i sami bądźmy misjonarzami w modlitwie i w życiu, tu i w domu, w pracy, w sklepie i na ulicy, czyli wszędzie, gdzie się da. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież