LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

(do czytań z ostatniej niedzieli: 19 zwykła, rok B)

Tytuł rozważań troszkę naciągany – udaje oksymoron, choć w istocie wskazuje na oczywiste sprawy – ale że mi się spodobał, niech zostanie. A chodzi o to, jak zwykłe i niezwykłe rzeczy przeplatają się w naszym życiu i czynią je wartościowym i w tym życiu, i w przyszłym. Jak wielcy prorocy mieli zwykłe ludzkie cechy, jak codzienna praca nad sobą przysposabia nas do największej tajemnicy Eucharystii. 
W Księdze Królewskiej słyszymy Eliasza, który uciekając przed mściwą królową opadł z sił na pustyni i zwraca się do Boga: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków”. Cóż? Coś się zaczyna, coś się kończy, nawet życie. Eliasz nie narzeka, nie gniewa się, czeka na wolę Bożą.

A wspomnijmy Jonasza, jak się o wszystko gniewał. Do Niniwy nie chciał, bo tam nie jego ziomkowie i nie będzie ich napominał, niech zginą. Oczywiście misję spełnił w końcu, tylko nieco okrężną drogą. A potem pamiętamy krzak, który wyrósł w nocy i dawał w dzień miły cień, a w następną noc padł na skutek podstępnych działań pewnego robaczka. Wtedy dopiero Jonasz się wściekł i powiedział do Pana: „Słusznie się gniewam śmiertelnie!” A chodziło tylko o mały krzaczek. Przy nim (jeśli ktoś pamięta) miedza pomiędzy włościami Kargulów i Pawlaków było sto razy ważniejsza. A Eliasz mówi po prostu: wielki już czas, niech się dzieje, czego Bóg chce. 
To z pewnością i dla nas zachęta, byśmy umieli roztropnie godzić się z losem, albo walczyć z losem. Nie zawsze łatwo rozsądzić, która postawa jest lepsza, dlatego namysł, modlitwa, porada, zachęta, to wszystko może pomóc w tym, żeby nie walczyć o to, co do zdobycia nie jest możliwe lub nie dość warte, jak też by nie przespać okazji do dobrego. Jak znowu Jonasz, który poszedł spać pod pokład, gdy Bóg chciał do niego przemówić. 
Eliasz karmiony przez anioła był też przez niego dwukrotnie trącany (pewnie lekko, jak to aniołowie zazwyczaj robią) i zachęcany do jedzenia oraz podróży, można powiedzieć, że był napominany. I zrobił Eliasz, co anioł polecił. A Jonasz to samego Pana Boga nie bardzo chciał słuchać. Umiejętność udzielania i przyjmowania napomnień to bardzo ważna cnota chrześcijańska i przynosi wiele korzyści. Pamiętam, jak byłem małych chłopcem, wymyśliliśmy z kolegą, że zaczaimy się za filarem wiaduktu i wystraszymy koleżankę. Plan się powiódł, ale całą akcję widziała jakaś starsza pani, która tamtędy przechodziła do miasta. Nie znaliśmy jej, ale ona spokojnie nas pouczyła, że takie zachowanie może być niebezpieczne i należy go unikać. Upomnienie zadziałało, do dziś nikogo nie straszę. No, chyba że studentów przed egzaminem z logiki, ale przecież tego się nikt nie boi – wystarczy 2-3 wieczorki ze skryptem, najlepiej w dobrym towarzystwie, i piąteczka gotowa. 
Św. Paweł zachęca dalej: „Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie – wraz z wszelką złością”. Choć wyrywkowo pomyślmy o tych wadach. Odrzucanie goryczy wiąże się z tym, żeby się zanadto nie przejmować wszystkim, co nas dotknie. Może zdrowie nie takie, jak by się chciało. Trudno, często trzeba wtedy bardziej o nie dbać, ale to nie znaczy, że już nic więcej nie można robić. Czasem ludzie chorzy są bardziej pracowici i twórczy od zdrowych. A do tego przecież choroba może być krzyżem, czyli najlepszą drogą do Boga, jak mówił św. Maksymilian Kolbe. Unikajmy też niepotrzebnego uniesienia, gniewu z powodów niewartych zachodu. Czasem to jakieś gorzkie żale z powodu strasznie starych i mało ważnych rzeczy. I opowiadanie o nich setki, nawet tysiące razy. A przecież jest tyle książek – poczytać i opowiadać, albo o ciekawych programach, wyprawach czy ludziach, albo o poli… (no dobrze, polityka to chyba nie najlepszy pomysł), no to o pogodzie, zwłaszcza teraz, cóż ciekawszego od pogody… No i zawsze można dobry dowcip rzucić. Mówmy też o Bogu, o miłości, nadziei i o wielu innych sprawach. Tyle ciekawych rzeczy do powiedzenia, nie zanudzajmy więc innych swoimi niepotrzebnymi żalami i pretensjami. 
Przychodzi Jezus i mówi: "Ja jestem chlebem, który z nieba zstąpił", a potem: „Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Usiądźmy sobie przy Ewangelii, z Eliaszem, Jonaszem i z innymi, z naszą przeszłością i z nadziejami, z porażkami i sukcesami i pomyślmy, jak sobie wszystko w życiu układać, „by między życiem a śpiewem / nie rozdzielać ziemi z niebem” (Jerzy Libert); żeby dobrze gospodarować głodem chleba powszedniego i nie zagłuszyć głodu chleba, który daje życie wieczne. Amen.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież