LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

   

Ciekawe Linki  

   

Chcę się podzielić moimi wspomnieniami o tacie, o tym, jak ja przeżywałem jego obecność w moim życiu. Myślę, że gdy sobie jeszcze lepiej uświadomimy, jakim był człowiekiem, sami poczujemy wdzięczność za to, że kogoś takiego mogliśmy mieć blisko siebie, znać go, a przynajmniej pożegnać, gdy – jak powiada Norwid – spoczął już jak żniwo na sierpie.
Przez całe długie życie był bardzo pracowity, żył długo, ale trudno powiedzieć, kiedy i czy w ogóle zaczęła się u niego starość emeryta, który nic nie robi, bo już nie musi. Był aktywny nawet wtedy, gdy niektóre części organizmu zaczęły kolejno odmawiać mu posłuszeństwa. Żyć do końca robiąc to, co potrafię, to ważna nauka, jaką zostawił.

Był dobrym mężem i doskonałym ojcem. Pogodnym, z poczuciem humoru, życzliwym, ciekawym tego, co się do niego mówiło. Lubiłem z nim rozmawiać, okazje do tego były zwłaszcza wtedy, gdyśmy szli do pracy w polu lub w jej trakcie, albo kiedy indziej. Dla młodego chłopaka, potem coraz starszego, gdy ma kogoś, kto go traktuje jak rozumnego, ciekawego rozmówcę, to bardzo miła i cenna rzecz.
Nie lubił pouczać, czyli wymądrzać się na każdy temat, ale lubił uczyć tego, na czym się znał, choćby jako fachowiec z zakładów mechanicznych czy rolnik. Dobrze się z nim pracowało w polu czy gdzie indziej. Lubił ludzi, szanował innych, cieszył się ich obecnością i dokonaniami. Oni też go lubili i cenili, niektórzy „strasznie go polubili od pierwszego spotkania” – to cytat. Nie miał zwyczaju mówić wiele o sobie – nie potrzebował czytać Schopenhauera i innych mistrzów, tę starożytną mądrość miał we krwi. Nie próbował przekonywać, że jest lepszy od innych, robił, co mógł, by być jak najlepszym sobą.
Nie narzekał na bliźnich, nie gniewał się na nich. Kiedy już się raz na jakiś czas – jak każdy normalny człowiek – musiał zezłościć, to najczęściej się krowom dostawało, które zresztą rzadko to zauważały.
Podobał mi się jego sposób patrzenia na świat, sposób myślenia. Nie uznawał wymysłów, domysłów, plotek, zajmowały go fakty i słowa, chętnie patrzył i słuchał. Interesowała go rzeczywistość – owszem, ta ziemska, ulotna, ale przede wszystkim nadprzyrodzona, dla niego najbardziej realna. Żył stosunkowo długo, skończył 95 lat. Powiada Pismo, że Bóg nie chce śmierci grzesznika. Słusznie, ale na pewno Bóg cieszy się też z długiego życia kogoś, kto wiele się modlił za grzeszników, czyli za nas wszystkich. Tata modlił się dużo i pobożnie. Różaniec, „Tajemnicę szczęścia” i modlitwy do św. Judy Tadeusza odmawiał codziennie i gorliwie, co najmniej tak, jak księża swój brewiarz. Bardzo często chodził do kościoła, lubił pielgrzymki. Myślę, że dla jego najbliższych, a wiem, że dla mnie, księdza, był najlepszym ojcem, nie potrafiłbym wymyślić sobie lepszego.

Ks. Zbigniew Wolak

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież