III Światowy Dzień ubogich

   

LOKALIZACJA

   

LITURGIA SŁOWA BOŻEGO  

   

BIBLIA MP3  

   

Warto przeczytać  

AUTOR
Ks. dr hab. Zbigniew Wolak
>> czytaj więcej... <<

Rozważania publikowane
na naszej stronie
=>> ZOBACZ <<=

   

Felietony /archiwum/  

>> czytaj więcej... <<

Śp Ks. Proboszcz
mgr Wiesław Jemioło
/autor/

   

MÓL KSIĄŻKOWY POLECA  

ARCHIWUM

/ŚP. Wiesław Kutek/
Kto czyta - żyje wielokrotnie
Kto zaś z książkami
obcować nie chce -
na jeden żywot jest skazany

   

MISJE W KAZACHSTANIE  

NASZ RODAK NA MISJACH
W KAZACHSTANIE


Ks. mgr Piotr Kluza

 

   

Ciekawe Linki  

   

Dziś mamy jeden z najciekawszych, najbardziej osobliwych fragmentów Ewangelii:

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej" (Ł 12).

Od razu pewnie budzi się westchnienie, że synowa przeciw teściowej staje bez pomocy ognia niebieskiego, ma go dość w sobie. Synowi i ojcowie czy matki i córki też nieraz nieźle płoną tym gniewnym ogniem. I jakby go mało było PJ woła dziś: „"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.” Jakby mało tego ognia było. Jak to pogodzić, jak zrozumieć? Prosto – ogień to tak popularne słowo, że do wielu rzeczy pasuje. Jest ogień pasji. Namiętności, miłości i nienawiści, gniewu i radości. Po porostu ogień jest symbolem intensywnych uczuć. A one nie wszystkie są dobre. 

Więc najpierw uczmy się wygaszać nasze złe ognie, nic nie warte pasje, wśród nich te najgorsze, takie, jak: pycha, chciwość, nieczystość, łakomstwo, zazdrość, gniew, lenistwo lub znużenie duchowe. Bo lenistwo może dotyczyć nauki, pracy, ale także wiary, życia duchowego – modlitwy, sakramentów, poznawania Słowa Bożego. Płoną w nas nieraz te złe ognie, na przykład zazdrościmy innym zamiast się od nich uczyć czegoś dobrego, a jednocześnie doceniać to, co sami otrzymujemy – zwłaszcza, że otrzymujemy nie tylko dary doczesne, ale też wieczne, duchowe: wiarę, nadzieję, miłość, przebaczenie i siłę do duchowego postępu. Gniewamy się też nieraz na innych nawet wtedy, gdy dobrze postępują, ale nam coś tam nie pasuje. Itd. Chodzi o to, żeby nie płonąć „świętym oburzeniem” tam, gdzie nic świętego nie ma, tylko nasz egoizm, nasz interes. Żeby nie oszukiwać innych, choć czasem się to zaczyna od oszukiwania siebie. To zrozumiałe, że lubimy być mądrzy, ważni, mieć rację, dlatego tak ważne jest, by umieć się zastanowić nad sobą i swoje racje porównać z Bożą nauką. 

Oczywiście nie jest to łatwe, nawet święci nie mają niezachwianego umysłu, który by ich we wszystkim nieomylnie pouczał, jak to stwierdził św. Tomasz Morus. Podobny przykład mamy w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Ci co mówili do króla Sedecjasza: "Niech umrze ten człowiek, bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa. Człowiek ten nie szuka przecież pomyślności dla tego ludu, lecz nieszczęścia" (Jr 38) może nawet mieli dobre intencje, ale w rzeczywistości nie potrafili należycie wysłuchać i przemyśleć słów Jeremiasza. Warto przeczytać wcześniejsze – od dzisiejszego – fragmenty proroctwa Jeremiasza, by lepiej zrozumieć jego postawę. 

Swoim złym ogniem nie tylko sami płoniemy, ale nieraz rzucamy go na innych. Przypomnijmy zamieszczone w starym katechizmie grzechy cudze, czyli grzechy popełniane przez innych, ale zawinione także przez nas. [dziś się mówi raczej o strukturach grzechu, czyli tworzeniu sytuacji, które wspierają grzech – na jedno wychodzi] Oto one: 

  1. Namawiać kogoś do grzechu.
    2. Nakazywać grzech.
    3. Zezwalać na grzech [oczywiście w sytuacji, gdy możemy go zakazać].
    4. Pobudzać do grzechu.
    5. Pochwalać grzech drugiego [Nieraz najgorszą rzeczą, jaką możemy uczynić swojemu bliźniemu, jest zgodzić się z nim].
  2. Milczeć, gdy ktoś grzeszy [tolerancja to bardzo niejasne pojęcie – przecież nie da się każdemu pozwolić na robienie tego, co chce, za każdym razem trzeba dobrze przemyśleć to, co możemy tolerować, a co nie; przypomnijmy też znaną zasadę św. Augustyna: grzesznika miłować, ale grzechu nienawidzić].
    7. Nie karać za grzech.
    8. Pomagać do grzechu.
    9. Usprawiedliwiać czyjś grzech.

Jak sobie radzić z tym złym ogniem w nas i tym, który się rozchodzi między nami? List do Hebrajczyków (12) zachęca nas dzisiaj, byśmy wystąpili w dobrych zawodach. To jest też odpowiedź na to, jakiego ognia mamy szukać, pragnąć, jakim ogniem płonąć – tym dobrym, który od Boga pochodzi, który został rozpalony przez nasz chrzest i podsycany przez wiarę, naukę i praktykę religijną. 

Nie bądźmy męczennikami swojego egoizmu czy głupoty. Jeśli trzeba cierpieć, niech to będzie cierpienie wartościowe. A za Panem naszym idźmy z entuzjazmem – czyli z ogniem. Entuzjazm pochodzi od słowa „en theos” – w Bogu. Uczmy się więc tego Boskiego entuzjazmu, czyli życia zgodnie z naszą wiarą, pełnego ognia, zapału, pracowitości, radości. 

Jeśli nasza prawdziwa wiara będzie prowadzić do rozłamu czy niepokoju, nie bójmy się tego zanadto. Stawajmy po stronie Boga, po stronie dobra, mówmy to, co słuszne, słuchajmy i odpowiadajmy zgodnie z naszymi najgłębszymi przekonaniami. Może przyjdą prześladowania, brak zrozumienia, jakieś oskarżenia czy te modne teraz zarazy. My biegnijmy w dobrych zawodach, czyńmy dobro wszystkim, gdzie tylko potrafimy, a jednocześnie głośmy prawdę o Bogu, o powołaniu człowieka do zbawiania i grzechu i nawróceniu. Czyńmy to pokornie, bośmy sami niedoskonali – miejmy tego świadomość i pozwólmy, żeby inni też czasami mieli prawo nam to uświadomić. Pokora to nie jakieś uniżanie, to po prostu dobre poznanie siebie z dołączeniem nadziei na Boskie miłosierdzie i na możliwość poprawy, czyli wiary w to, że nas grzesznych nadal może zapłonąć ten Chrystusowy ogień… 

Jesteśmy uczniami Chrystusa i następcami wielu chrześcijan, którzy dla swojej wiary potrafili żyć, pracować i cierpieć. Na Soborze Nicejskim w IV wieku z 318 delegatów mniej niż dwunastu było takich, którzy by nie stracili oka, ręki, nie byli kulawi lub w inny sposób nie byli torturowani za swoją wiarę. 

Ten sam ogień płonie w naszych sercach – on da nam siłę i odwagę, gdy będziemy się przyznawać do swojej wiary na czacie internetowym, w szkole, w pracy czy prześladowcy, który za wierność Chrystusowi gotów będzie odebrać nawet nasze życie. Stawajmy się sprawnymi atletami w tych dobrych zawodach – a nasz ogień sprawi jeszcze więcej niż ten naturalny gdzieś tam wynaleziony lub odkryty przez naszych przodków.  

   
cpr certification online
cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online